piątek, 25 lutego 2011

Krzyżykowe wspomnienia....

  Dawno, dawno temu kiedy byłam jeszcze nastolatką koleżanka przyniosła do szkoły swoją robótkę. To była dla mnie miłość od pierwszego wejrzenia (ta robótka;))
  Jak już mówiłam w mojej rodzinie zawsze się coś tam dziergało, szydełkiem, drutami, babcia haftowała wstążeczkami. Nie wiedziałam, że istnieje taki haft , którym można "malować" obrazy. Tak zaczęło się moje krzyżykowanie.
   Pamiętam, że nie dawałam spokoju koleżance dopóki nie nauczyła mnie wszystkiego co dotyczyło haftu. Szukałam wzorów, gazet (niestety nie miałam dostępu do internetu i komputera), pożyczałam, kupowałam i haftowałam, haftowałam...
   Tu przedstawiam niewielką część moich prac. Całe mnóstwo poszło w świat. Nie było możliwości ich uwiecznić. Właściciele zadowoleni i to jest najważniejsze.









   Teraz zdradziłam haft dla szydełka. Jednak coraz częściej nachodzi mnie ochota na krzyżyki. Tyle jest  pięknych wzorów...
  Edit: Jeszcze jeden. Codziennie koło niego przechodzę i zapomniałam go wstawić.
Dziękuję za komentarze :***

środa, 2 lutego 2011

Urlop

  Dopadła mnie grypa. Niestety jakiś wyjątkowo złośliwy szczep. Nie mogłam wstać z łóżka nawet do toalety.  Cztery dni leżenia w łóżku to dla mnie udręka. Dzieci też były chore czyli szpital w domu. Na szczęście już wszystko dobrze. Chłopaki już mają ferie i szykują się do babci. Ja też już się lepiej czuję.
  Teraz muszę wykorzystać urlop, więc nadrabiam zaległości blogowe. Przy okazji odpoczynku sprawa zamówienia posunęła się bardzo do przodu.
Na razie niewiele Wam to mówi, ale już niedługo sprawa się wyjaśni:) W sprawie mojej sukienki też się ruszyło. I coś w międzyczasie też wymyśliłam:

 włóczka z allegro  gruba bawełna kremowa szyd.4,5
  Koszyki na szydełku. Jeszcze w trakcie pracy. To w ramach wykańczania włóczek. Poręczne, praktyczne i dawno za mną "chodziły".

  A w kuchni pączki! Moje pierwsze w życiu!
  Stwierdziłam, że jak na pierwszy raz to całkiem nieźle. Zawsze się bałam robić pączki, bo wszystkie przepisy, które miałam zawierały dużo jaj i później szkoda mi było takie ciasto wyrzucić. Doszłam w końcu do wniosku " albo one albo ja". Wybrałam spokojny, urlopowy dzień. Wcześniej wyłożyłam  wszystkie produktu z lodówki żeby miały tą samą temperaturę i do dzieła.
  Przepis pochodzi od Dorotus-Moje wypieki
Robiłam według tego przepisu, ale jet ich tam mnóstwo , więc i Wy spróbujcie. Smacznego!!!
  Tak już mam, że jak za długo leżę w łóżku to później nadrabiam zaległości nawet ponad moje siły.
  Pozdrawiam zaglądających :*