środa, 25 lipca 2012

Torby, siatki...

Skończyłam torebkę dla bardzo miłej Agnieszki. Nie ma swojego bloga, ale wiem , że czasami Mnie podczytuje. 
Oryginał w poście na dole TU
Podobała jej się i to jest najważniejsze. Jak robiłam rączki to wrabiałam razem z włóczką cieniutką żyłkę żeby się nie wyciągały. Tak zapakowałam
Zrobiłam broszkę i uszyłam na maszynie woreczek.
To nie jest pierwszy  kontakt z maszyną do szycia. Stoi u Mnie już 20 lat i czasami się podwinęło spodnie albo spódnicę.Teraz po "przeglądzie" i kilku naprawach pięknie szyje. Ja niestety nie jestem krawcową, tylko samoukiem i tego bardzo żałuję. W obecnym napływie identycznych bluzek, spodni, sukienek "made in china" stwierdziłam, że czas ją odkurzyć :)
Nie myślcie, że od razu będę cuda szyła. Teraz uczę się na podszewkach do torebek i pomału staram się opanować szycie prostych ściegów. 
 Zaryzykowałam uszycie torebki takiej trochę "kombinowanej" na podstawie tego tutorialu. Tak wyszła
   Szybciutko poszło i jestem bardzo dumna z Mojej pierwszej uszytej torebki i mam nadzieję, że to nie koniec. Przy okazji zrobiłam sobie metkę. Jakby ktoś chciał ją kupić to proszę zajrzeć TU
Stwierdziłam, że trochę już za dużo mam torebek;) i z wielkim bólem ją sprzedaję. 

Teraz czas na siatkę z Truscavkowego kolejnego Rasz-u 

Robiona w dwie nitki ( Sonata i Rozetti Natural cotton) szyd.5
Dwa wieczory i gotowa. Będzie na pewno intensywnie użytkowana Mocna i wytrzymała.

Teraz obrazek o którym mówiłam w poprzednim poście:


*Tak wygląda na ścianie:

 Piękny jest!!! Dopracowany i oryginalny! 
Dziękuję Kasiu!
I jeszcze się pochwalę moimi mieczykami i liliami






 Ach jak one pięknie pachną!!!!

Pozdrawiam zaglądających :*

czwartek, 5 lipca 2012

Nareszcie wakacje!

Nareszcie wakacje. Chłopaki wniebowzięte! Ja w sumie też, bo przez ostatnie dni przed końcem roku zwleczenie ich z łóżek o 6.50 rano graniczyło z cudem. Teraz mogliby spać do 10, a wstają o 8 :)

 Moje zaległe zdjęcie w sukience:
 Sonata szyd. 4,00;3,5
I skończona Rasz-owa poduszka:
 
Teraz hit tego lata. Piękne, bardzo mi się podobają, ale lata nie te....

I parę słów na ten temat na Onet kobieta
i można sobie oko nacieszyć.

U Mnie jak zwykle deficyt czasowy. Zawsze jednak staram się wyskoczyć choć na minutkę do ogrodu i coś tam zrobić. Efekty są takie



 To z Sabką na drugim planie najbardziej mi się podoba :)


Mój syn Szymon skończył w tym roku trzecią klasę podstawówki i co za tym idzie musiał się pożegnać ze swoją ulubioną wychowawczynią. Na tą okazję zamówiłam u Kasi takie piękne serduszko:
i oczywiście była do tego jeszcze bombonierka.

I jeszcze zamówiłam sobie u Niej taki obrazek rodzinny. Bardzo mi się podobają.  


Teraz pracuję nad sweterkiem rozpinanym  dla siebie i oczywiście wszywam podszewkę do torebki.


Pozdrawiam zaglądających :*