sobota, 14 sierpnia 2010

Się dzieje




  Żniwa skończone. Zboże już w stodole. Na szczęście Bóg pozwolił zebrać wszystko bez większych problemów. Mimo, iż pracy było mnóstwo to jestem zadowolona.
   W międzyczasie oczywiście ciąg dalszy sezonu ogórkowego. Sałatki już się pasteryzują. Pracowity czas. A przecież jeszcze trzeba wstać rano i jechać do pracy. Czasami się zastanawiam skąd u mnie tyle siły. Przychodzą momenty zwątpienia, ale wtedy patrzę na moje dzieci i już wiem po co to wszystko robię.
   Wieczorami zasypiam nad szydełkiem, ale coś tam się robi. Mam parę zamówień. Sukienkę dla siebie też już zaczęłam, tylko nie wiem czy nie będę musiała pruć. Okaże się.
    Pozdrawiam zaglądających.

2 komentarze:

  1. Jakbym o sobie czytała. Tylko, że ja nie muszę wstawać do pracy. Sił i uśmiechu życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno się przydadzą. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawiłeś komentarz :*