sobota, 14 maja 2011

Cisza...

  ...przed burzą. Będziemy obchodzić dużą uroczystość rodzinną. Muszę wszystko przygotować, posprzątać, zaplanować i tak dalej i dalej. Niestety co się z tym wiąże to i robótki poszły w kąt. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę zrobić sobie torebkę. Prawie gotowa tylko-no właśnie "tylko" poszewka, usztywnienie, rączki i wykończenie czyli to wszystko czego nie lubię.
   Poza tym pokażę Wam mojego amarylisa. Miał być wielkokwiatowy a okazał się bukietowy ;)) Ma trzy pędy kwiatowe, a na każdym po pięć kwiatów.

m.czarnulka byłam na diecie Dunkana. Niestety poległam :(( Cieszę się, że nie przybywa kilogramów.

5 komentarzy:

  1. O a ja tez mam w domu Gabulke.Piekne rzeczy robisz. pozdrawiam cieplo i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Que hermosas las flores. Para mí, es el simbolo del renacimiento.
    Besos.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ślicznotka z tego kwiatuszka :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny!!! Dopiero teraz do Ciebie dotarłam, ale bedę zaglądać regularnie:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawiłeś komentarz :*